Mam 12 lat. Ważę (aż) 47 kg! – odpowiada Mgr Katarzyna Mazowska Mam 12 lat ważę 67 kg i mam 161. Pomocy muszę schudnąć:( – odpowiada Mgr Katarzyna Mazowska
Ważę 59kg przy wzroście 164cm, mam 25lat jestem kobietą, chciałabym schudnąć tylko małe 3 kg, na początku moim celem było 5kg i już te 2kg schudłam ponieważ zrezygnowałam ze wszelkich słodyczy które bardzo lubiłam, nie słodzę też kawy ani herbaty, nie jem tłustych potraw głównie nabiał (twaróg, jogurt naturalny),chudą
82 poziom zaufania. Witamy serdecznie! Twoja masa ciała jest zbyt wysoka w odniesieniu do wzrostu oraz wieku. Ponieważ ciągle się rozwijasz nie powinnaś odchudzać się na własną rękę. Ze względu na fakt iż nadmierna masa ciała może być spowodowana chorobą powinnaś skonsultować się z lekarzem.
Najpopularniejszą jednodniową dietą, która pozwala schudnąć około 0,5 kg dziennie jest dieta owsiana. Tak, dieta, dzięki której stracimy 0,5 kg dziennie opiera się na owsiance! Ile kroków trzeba zrobić żeby schudnąć 1 kg? Gdy 1000 kroków zajmuje nam 10 minut, przez godzinę kroków zrobimy około 6000.
Aż 3,5-4 kg – tyle trzeba schudnąć, by dostrzegli to inni patrząc tylko i wyłącznie na naszą twarz. Aby efekt chudnięcia uznany był za atrakcyjny, zrzucić należy dwa razy tyle – ustalili naukowcy z Kanady.
Witam, Mam 14 lat i ważę 60 kg przy wzroście 157 cm jak schudnąć? Mam problem ze swoim brzuchem stosowałem diety 1000 kcal jednak przytyłem 4 kg. Wydaje mi się że odżywiam się normalnie, jem mało.
. Panie Marcinie. Obliczając wskaźnik masy ciała, w pana przypadku mamy do czynienia z poważną otyłością. Nie jest to już tylko problem wglądu, taka nadwaga w istotnym stopniu rzutuje na stan pana zdrowia, od obciążeń układu kostnego po trudniejszą pracę wszystkich narządów wewnętrznych w tym serca. Warto więc mimo wszystko wybrać się do lekarza pierwszego kontaktu i skonsultować z nim swoją sytuacje. On na pewno na początek zaleci dietę, o której powiem zaraz ale, może też zlecić panu szereg badań które dokładnie zdiagnozują aktualny stan pana organizmu. Otyłość wiąże się bowiem z wieloma chorobami jak na przykład cukrzyca. Trzeba to sprawdzić. Co do menu które pan przedstawił mam kilka zastrzeżeń. Idąc od śniadania: eliminujemy parówki z codziennej diety. Są to produkty słabej jakości, z ogromną ilością nasyconego tłuszczu który by najmniej nie pomaga w odchudzaniu i nawet w diecie osób z prawidłową masą ciała podlega rygorystycznym ograniczeniom. Proszę zamień je na chudą wędlinę na kanapce z chleba pełnoziarnistego lub, drobiowego kabanosa. Jajka smażone od czasu do czasu może pan jeść ale istnieją lżejsze sposoby przygotowania jaj. Jajo na miękko, na twardo na kanapkach, w pastach np. z tuńczykiem i warzywami. Jajka smażone proszę jeść nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Jak wspomniałam kanapki zawsze robimy w chlebem razowym, pełnoziarnistym lu typu graham, mogą to być również bułki. Unikamy jasnego pieczywa. Ser żółty do kanapek też prosimy ograniczyć. Jest bardzo tłusty i ciężkostrawny. Zamieniamy go na chudą wędlinę, sery białe twarogowe, sery do smarowania jak Bieluch czy Ostrowia, sery typu włoskiego jak Capri. Słodkie bułki wolno jeść ale też z umiarem. Proszę przyjąć że w tygodniu są dwa dni w czasie których jednego można zjeść coś słodkiego (np. batonik, kawałek cista, czy słodka bułka) a kolejnego fast food. Oczywiście w umiarkowanych ilościach. Niestety 7-8 kromek na jeden posiłek to zbyt duża ilość. Radykalne ograniczenia nie mają sensu, proszę jednak małymi krokami poprawiać swoje nawyki. W pierwszym tygodniu o 2 kanapki mniej, w kolejnym o 3 mniej… Napoje typu cola też nie powinny być spożywane codziennie. Może wymieni je pan na soki owocowe typu jednodniowe. To podobny przedział cenowy, a zupełnie inne wartości odżywcze! W miarę możliwości powinien też pan wybrać dobrą dla siebie aktywność fizyczną. Na początek wystarczy codzienny 30minutowy spacer. Ważne aby rozpoczął pan zmiany od małych kroków i konsekwentne szedł na przód. Dalszy rozwój otyłości może mieć dla pana poważne konsekwencje zdrowotne, z zawałem włącznie.
Miesiąc temu napisałem pierwszą część tekstu o tym, jak wyglądało moje odchudzanie. Dziś pora na kolejne zapiski z mojego pamiętnika. Przypominam: jeśli szukasz sposobu na natychmiastowe zrzucenie kilku kilogramów, nie czytaj dalej. Ja piszę o tym jak możesz sobie pomóc, jeśli boisz się, że już nigdy nie będziesz wyglądać pierwszej części opisałem swój przypadek. Opowiedziałem o tym, że swoje odchudzanie zacząłem od… wcześniejszego wstawania. Gorąco zachęcam do przeczytania tamtego najdłuższa podróż zaczyna sie od pierwszego kroku! Jeśli chcesz wrócić do właściwej wagi zacznij już dziś. Nie odkładaj tego na później, bo „później” z reguły oznacza „nigdy”. Szkoda życia na tkwienie w ciele, którego nie akceptujesz!Część IIOdchudzanie – piąty tydzień walkiPierwszy miesiąc zrzucania wagi poświęciłem na zmianę części niekorzystnych nawyków. Pozwoliło mi to uwierzyć, że potrafię zapanować nad swoim życiem. Wcześniejsze wstawanie sprawiło, że nabrałem większego wigoru. Te 45 minut to niby nic wielkiego, ale naprawdę pozwoliło mi na lepszą organizację dnia. Niestety w tym okresie nie zrzuciłem ani kilograma. Wiedziałem, że najwyższy czas zrobić coś, co utwierdzi mnie w przekonaniu, że podążam we właściwym kierunku. Miałem kilka bardzo poważnych problemów, które wymagały rozwiązania:jadłem nieregularnie, bo przy moim trybie pracy regularność posiłków to nie lada wyczynuwielbiałem słodycze i często zapychałem się batonami lub innymi przegryzkaminie stroniłem od McDonalda i innych fastfoodówlubiłem (i dalej lubię) piwosłodkie napoje gazowane to główny sposób w jaki gasiłem pragnieniepraca przy komputerze sprawiała, że mało się ruszałem (dopiero tydzień wcześniej zacząłem uprawiać wieczorne spacery)Jak widzicie nic nadzwyczajnego. Ludzi takich jak ja są tysiące. Gdybym miał osobistego dietetyka pewno złapałby się za głowę. Tyle, że ja nie tego potrzebowałem. Znałem ogólne prawidła w stylu „jedz warzywa, unikaj tłuszczu i ruszaj się”. Przerabiałem to wielokrotnie. Pisałem już o tym, że prawdziwym wyzwaniem nie jest zrzucenie wagi tylko utrzymanie końcowego efektu. Wspominałem, że to wymaga reorganizacji życia i dalszej zmiany niekorzystnych nawyków. I właśnie to jest najtrudniejsze! Przeczytałem arcyciekawą książkę o tym czym są nawyki i jak je że moje przyzwyczajenia są tak mocno „wdrukowane” w mój umysł, że nie dam rady ich zmienić. Chyba, że zastąpię je innymi nawykami. Wiedziałem też, że wszystkiego na raz nie zrobię dlatego postanowiłem zacząć od rezygnacji z picia Coli i innych słodkich napojów. Zrezygnowałem także z soków w kartonach. Ograniczyłem się do wody. Czy wiecie, że jedna puszka Coli to 35g cukru (3,5 łyżki stołowej) i 140kcal? Przy moim mało aktywnym trybie życia potrzebowałem ok 2000 kcal dziennie, a wypijając każdego dnia średnio 3 puszki coli, ponad 20% niezbędnych kalorii pochodziło z picia tego gazowanego napoju. Oczywiście nie traktowałem picia Coli jako jedzenia. Po prostu nigdy nie przywiązywałem do tego wagi. Dziś wiem i czuję jakie to robiło spustoszenie w moim organizmie!Pamiętaj! Twoje odchudzanie powinno być oparte na wiedzy. Musisz zrozumieć czego potrzebuje Twój organizm, a co jest mu zupełnie zbędne lub nawet szkodliwe. Zacznij czytać etykiety produktów, które spożywasz. Rozmawiaj z mądrymi ludźmi i stale się ucz. Znajdź na to czas i osiągnąłem: przestałem pić Colę i cztery wieczory z rzędu robiłem sobie 45-minutowe spacery. Zrozumiałem, że cukier zawarty w słodkich gazowanych napojach robił mi ogromną szkodę. Efekty odchudzania nie były oszałamiające, ale w kolejny poniedziałek rano, po całym tygodniu okazało się, że moja waga wskazywała spadek masy ciała o 750 gram. Coś w końcu drgnęło!Wymiary na koniec okresu: waga 98,25 kg, wzrost 177cm, obwód pasa 103 cmWażne: przy pomiarach masy ciała stosuję trzy proste zasady. Po pierwsze ważę się tylko rano (o tej samej porze). Po drugie zawsze używam tej samej wagi. Po trzecie zapisuję wyniki, żeby móc obserwować szósty tydzień zbijania wagiKolejne siedem dni rozpocząłem z radością! Miałem ogromną motywację i zastanawiałem się co jeszcze powinienem ulepszyć w swojej diecie i stylu życia. Cały czas pamiętałem o złych nawykach, które wstępnie wyeliminowałem (cola, brak ruchu). Wiedziałem, że wygrałem bitwę, ale wojna wciąż trwa. Postanowiłem dalej ograniczać spożywanie cukrów. Na cel wziąłem słodycze. Wiedziałem, że jestem jeszcze za słaby, żeby zupełnie je odrzucić. Uzależnienie od słodkości było zbyt duże. Na radykalizm przyjdzie czas później. Póki co szarpnąłem się i zdecydowałem, że batony sprzedawane w automacie w mojej pracy będę mógł kupować jedynie co drugi dzień. Niby niewiele, ale zawsze to 50% redukcja. Dalej unikałem słodkich napojów i codziennie spacerowałem wieczorem przez ok. 30 minut. W niedzielę poszedłem na basen 😉Co osiągnąłem: Ograniczenie słodyczy było ciężkie, ale dałem radę. Kiedy spojrzałem na wszystkie zmiany, które wprowadziłem w swoim życiu naprawdę poczułem sie silny. Wcześniejsze wstawanie, koniec z jedzeniem po 19 -20tej, spacery, rezygnacja ze słodkich napojów i zmniejszenie ilości spożywanych słodyczy. Nieźle jak na półtora miesiąca! Aha… moja waga znowu spadła o kolejne 800 gram, a obwód w pasie zmniejszył sie o 1,5 cmWymiary na koniec okresu: waga 97,4 kg, wzrost 177cm, obwód pasa cmWażne: przy pomiarach masy ciała stosuję trzy proste zasady. Po pierwsze ważę się tylko rano (o tej samej porze). Po drugie zawsze używam tej samej wagi. Po trzecie zapisuję wyniki, żeby móc obserwować tydzień – odchudzanie wchodzi mi w nawyk…Wedle moich zapisków ten okres poświęciłem na zwiększenie aktywności fizycznej. Byłem jeszcze za gruby, żeby biegać (bałem się o kolana). Poza tym bieganie po prostu mnie przerażało. Wydłużyłem codzienne spacery do 40 minut i postanowiłem, że będę się starał choć dwa razy w tygodniu pływać na basenie. Poznałem instruktora pływania, który zasugerował mi, żebym zrezygnował z pływania żabką i nauczył się w końcu techniki pływania kraulem. Wcześniej sądziłem, że potrafię pływać kraulem tyle, że jest to męczące i nie dawałem rady przepłynąć w ten sposób więcej niż 2 długości 25-metrowego basenu. Nawet nie wiecie jak bardzo sie myliłem! Zdecydowałem sie wziąć kilka lekcji. Nie było jakoś bardzo drogo (30 zł za 30 minut) i wiecie co? To był strzał w dziesiątkę!Co osiągnąłem: Wizyta na basenie otworzyła nowy rozdział w moim odchudzaniu. Wydłużenie czasu spacerów było dobrym posunięciem. Waga zmalała o kolejne 400 gram a obwód w pasie o 0,5 cmWymiary na koniec okresu: waga 97 kg, wzrost 177cm, obwód pasa 101 cmWażne: przy pomiarach masy ciała stosuję trzy proste zasady. Po pierwsze ważę się tylko rano (o tej samej porze). Po drugie zawsze używam tej samej wagi. Po trzecie zapisuję wyniki, żeby móc obserwować części drugiej tego wpisu zapamiętaj proszę:ograniczenie cukrów to droga do sukcesunie da się schudnąć i utrzymać wagi samą dietą; niezbędna jest zmiana trybu życia i zwiększanie aktywności każdy musi biegać (niektórzy nawet nie powinni), ważne żeby sie się na jaką aktywność możesz sobie się, żeby znaleźć czas na minimum 3 dni w tygodniu, w trakcie których przez ok 30 minut zmusisz sie do to będzie spacer, pływanie jazda na rowerze – cokolwiek byle nie siedzieć przed telewizorem lub w internecieMasz szansę na trwałą zmianę w ciągu 6 miesięcy. To tylko 180 dni a każdy z nich minie szybko, obiecuję! Jeśli nie chcesz przegapić kolejnej części, polub stronę Radiokliniki na FB. To tam anonsujemy każdy nowy wpis i audycję o zdrowiu. Jeśli potrzebujesz wsparcia, otuchy napisz w komentarzu pod tym wpisem lub odezwij sie do mnie mailem na jurek(małpa)
ważę 110 kg jak schudnąć